Dzięki propozycji Kasi i Szymona, czyli dawnych Toruńskich studentów, gwałtownie zmieniły się moje plany sylwestrowe. Wraz z Ingą postanowiliśmy odwiedzić Ich w Szwecji. Tygodniowy wypad to z pewnością za mało żeby szczegółowo zobaczyć i zrozumieć to Państwo. Jednak chętnie się podzielę kilkoma kadrami i opisami z podróży:
Jaki jest czas i koszt dotarcia do Szwecji ? To zależy czy wybrało się prom czy samolot. My postanowiliśmy lecieć samolotem, który odlatywał z Gdańska. Bilety na samolot zarejestrowałem tydzień wcześniej. Koszty podróży w dwie strony:
Pociąg – Toruń – Gdańsk: 90zł na osobę w dwie strony (czas podróży 4h)
Samolot – Gdańsk – Geteborg: 200zł na osobę w dwie strony z bagażem dodatkowym (czas lotu 1h)
… tak więc wyszło nieźle. W drogę.
Jeden z przykładów “jaki ten świat mały”. Na lotnisku spotkaliśmy Karolinę i Patryka, dla których miałem okazję pracować podczas reportażu ślubnego
. Pozdrowienia dla Was!
To był Ingi “pierwszy raz”, nie zauważyłem żeby się specjalnie stresowała. Coś tam wspominała, że głuchnie podczas lotu ale niewiele pamiętam bo sam straciłem przytomność
Najpierw pojawiła się wątpliwość. Możliwe, że wyprawa w sylwestrowym okresie do zimniejszego państwa niż Polska nie jest zbyt dobrym pomysłem. Zaraz po naszym przylocie wszelkie wątpliwości rozwiał Szymon mówiąc, że “nie ma złej pogody, są tylko złe ubrania”. I tak rozpoczęliśmy nasz pierwszy spacer po okolicy: Kungalv
Typowa dla regionu, w którym się znajdowaliśmy architektura wkomponowana w górzysty teren. Bardzo przypadła mi do gustu.
Zdobywanie twierdzy z Amelką na pokładzie
Panorama 1 (kliknij w zdjęcie) Widok z góry na Kungalv.
Panorama2 (kliknij w zdjęcie)
Gdzieniegdzie widać jeszcze było świąteczne akcenty.
Żeby nie było tak kolorowo czas poruszyć temat cen. Niestety większość produktów spożywczych jest w Szwecji 2 lub 3 razy droższa niż w Polsce. Dla przeciętnego Szweda zarabiającego w koronach jest to normalne, jednak my postanowiliśmy nic nie jeść przez tydzień
. Dobrze, że Kasia i Szymon o nas dbali…
Słoneczny poranek. Właśnie tego nam było trzeba by wyruszyć nieco dalej. Dzień w Goteborgu:
Goteborg to miasto, w którym nie ma wielkich drapaczy chmur. Wszystko wydawało się być tu stonowane, uśrednione, w sam raz… no może pomijając pomnik Neptuna
Rower jest przyjacielem większości Szwedów, a to głównie dlatego że Państwo jest przyjacielem rowerzystów. Jest gdzie i po czym pojeździć.
Szwedzi ponoć uwielbiają słodycze, zwłaszcza żelki. Jestem w stanie w to uwierzyć widząc coś takiego : )
Wspominałem już o świątecznych akcentach ?
Panorama3 (kliknij w zdjęcie) Goteborg
Kolejny dzień okazał się również słoneczny
Tym razem Szymon z Kasią zabrali nas na wyspę Marstrand. Jak dla mnie był to strzał w dziesiątkę. Właśnie na takie widoki liczyłem w Szwecji.
Amelka od rana przeczuwała, że coś się święci
Przystanek w drodze do Marstrand.
Panorama 4 (kliknij w zdjęcie) Widok na Cieśninę Kattegatt w drodze do Marstrand
Panorama 5 (kliknij w zdjęcie) Widok z mostu powyżej na Cieśninę Kattegatt
Trasa wymagała bardziej zaawansowanego nosidełka.
Pogoda zmieniła się w ułamku sekundy.
Prom lub łódka to jedyny sposób aby dostać sie na wyspę Marstrand.
Jadąc do Szwecji na sylwestra warto zabrać alkohol z Polski z dwóch powodów. Pierwszy to ceny, drugi to Sysstembolaget – państwowa sieć sklepów mająca monopol na sprzedaż napojów alkoholowych o zawartości powyżej 3,5%. My przykładowo z Ytterby mieliśmy 20 km do takiego sklepu.
Na koniec podziękowania, dla Kasi, Szymona i Amelki za wspólne spacery i gościnę. Pozdrowienia !

































































































































































































































































































































































































































































